inspiracje na weekend

Inspiracje na weekend, czyli wielka mała uczta dla zmysłów

Uważacie, że weekendy są za krótkie? A może nie wykorzystujecie ich należycie, bo w całości pożera je szara codzienność? Odsypiacie, regenerujecie się, a potem nagle stwierdzacie, że 2,5 dnia minęło jak krótka chwila?

Bez wniosku o urlop ciężko jest wydłużyć weekend. Ale można nadać mu głębię. I właśnie do tego Was zachęcam. Znajdźcie w weekend czas na kilka przyjemnych drobiazgów. Miłych, przyjemnych i takich, na które zwykle nie macie czasu i rozpieśćcie wszystkie ze swoich zmysłów.

Na ten weekend proponuję Wam moją małą piątkę, która już na samą myśl pozytywnie mnie nastraja.

1. Wzrok – kolekcja dobrych wspomnień

Wszyscy mamy telefony komórkowe, a w nich aparaty. Robimy dużo zdjęć. Wiele z nich wrzucamy do sieci, pokazujemy znajomym na serwisach społecznościowym. Ale gdzieś tam zawsze giną na osiach czasu zagubione wśród linków, podniesionych kciuków i komentarzy na temat pogody. Krótki i marny mają żywot. I w dodatku tracą sporo swojej pozytywnej energii.

Magię zdjęć odkryłam na nowo całkiem niedawno. Kiedy wpadłam na pomysł, żeby wydrukować kilka zdjęć, które zawsze gdzieś tam były zakopane w katalogach na dysku. Mają te same kolory i rozmiar. Tylko patrzę na nie znacznie częściej niż wcześniej. I ile razy na nie spojrzę, to się sama do siebie uśmiecham.
Też macie swoje ulubione zdjęcia? Takie, które pozytywnie Was nastrajają? Może pora je odnaleźć, żeby mieć zawsze pod ręką i na zawołanie obudzić w sobie moc pozytywnych myśli?

2. Smak – najsmaczniejsze skarby jesieni

Uwielbiam grzyby. Takie prawdziwe, leśne, pachnące. Można z nich wyczarować cuda na kiju, ale wcale nie trzeba, bo dobry sos grzybowy z makaronem też załatwi sprawę. Jest bajecznie prosty, przygotowanie zabiera niewiele czasu, a uczta jest taka, że aż kapcie spadają ze stóp.

Mój sos jest zawsze prosty. I robię go na oko.
Zalewam na godzinę ciepłą wodą dużą garść suszonych grzybów. Na maśle podsmażam cebulę, potem dodaję pokrojone grzyby, wodę z grzybów, kremówkę i trochę dobrze wymieszanej wody z łyżką mąki, żeby sos był gęstszy. W międzyczasie gotuję makaron, a kiedy sos jest już gotowy, mieszam wszystko ze sobą. Nie kombinuję z przyprawami, bo sól i pieprz w zupełności wystarczają.
Prosto, szybko, a jak smacznie :)

3. Dotyk – gorąca herbata

Wiele jest luksusowych rytuałów spa. Ale zanim zacznie się czerpać niewątpliwą przyjemność z masażu gorącymi kamieniami, polecam prosty, ale niewątpliwie przyjemny rytuał.
Ile razy zdarza Wam się przychodzić do domu w zimny dzień? Ile razy jesteście zmarznięci? A ile razy robicie w takich sytuacjach gorącą herbatę w swoim ulubionym kubku? Ogrzewacie dłonie? Tulicie się do kubka? Może pora to zmienić?

4. Węch – niesamowita moc olejków

Ostatnio się w nich zakochałam. I nie mogę się ich nawąchać. Lawendowy, rozmarynowy, pomarańczowy, eukaliptusowy. Podobno uspokajają, poprawiają nastrój, pomagają zasnąć. Jak dla mnie to patent na pełny domowy relaks.
Za kilka złotych, bo tyle właśnie kosztuje mała buteleczka olejku.

5. Słuch – bo bez dobrej piosenki nie ma dobrego dnia

A jeśli dzień jest dobry, to i piękny. Dokładnie taki jak w pewnej popularnej piosence U2. Sporo jest pozytywnych kawałków, które dają mocnego kopa, każą się opamiętać, pokazują, że świat jest pięknym miejscem, a nie podłym padołem łez. I właśnie takie jest „Beautiful day”. Jest w nim szara, frustrująca rzeczywistość, ale wszystko idealnie równoważą pozytywy, które przewijają się między kolejnymi wersami piosenki. Uwielbiam. I słowa i muzykę.

photo credit: glasseyes view teatime for one via photopin (license)