inspiracje na weekend

Inspiracje na weekend cz. 3, czyli wielka mała uczta dla zmysłów

Odczuwacie już świąteczną magię? A może świąteczną gorączkę, bo w kościach już czujecie, że nie dane będzie Wam odpocząć w ten weekend?
W tym roku jestem już mądrzejsza. Prezenty mam odhaczone, a wszystko, co trzeba zrobić sensownie zaplanowane.
Chociaż na pewno nie będę bezczynnie siedzieć, to mimo wszystko zachęcam, żeby w ten weekend również znaleźć czas na małą wielką ucztę dla zmysłów. Już dziś przedstawiam Wam listę pięciu małych rzeczy, które warto zrobić, żeby i tak już miły weekend był jeszcze przyjemniejszy.

1. Wzrok – pora na choinkę

Teoretycznie mogłam ubrać ją już w Mikołajki i cieszyć się nią dużo wcześniej. Ale po co, skoro mogę to zrobić właśnie w najbliższy weekend i patrzeć, patrzeć, patrzeć, bez końca.
Tak jak w zeszłym roku nie będzie duża. I nie będę też kupować zabawek z marketów. Znowu w zupełności wystarczą mi najzwyklejsze białe lampki i kilka nabłyszczanych brokatem taśm o różnej szerokości, które znów poprzyczepiam na gałązkach.
Jedna taśma to koszt rzędu kilku złotych. Potem wystarczy je pociąć na kilka równych części i zawiązać kokardki na gałązkach. 3-4 rolki w zupełności wystarczą, żeby przyozdobić małą choinkę. Efekt – piękny. Minimalistyczny. I do tego można doliczyć satysfakcję, że wszystko zrobiło się samodzielnie.

2. Smak – twaróg w oliwie

Teoretycznie mogłabym zapodać w tym miejscu przepis na świąteczne pierniczki, ciasto czy coś innego, ale tego nie zrobię. Zaproponuję coś innego. Twaróg w oliwie. W sam raz na pyszne śniadanie. Ten przepis przywiozłam w zeszłym roku z Karkonoszy, a ściślej z Samotni. Twaróg jest przepyszny, a w dodatku zawsze budzi miłe wspomnienia. A przygotowanie oczywiście jest bajecznie proste.

Na 2 osoby w zupełności wystarczy mała kostka białego sera (chudego, półtłustego albo tłustego, jak kto woli). Do tego warto dorzucić kilka oliwek (ja dorzucam zawsze czarne), a całość polać doprawionym olejem.
Na porcję wystarczą średnio 3-4 łyżki oleju lub oliwy. Wlewam je najpierw do szklanki i dobrze mieszam z przyprawami. Dodaję zwykle pieprz,z sól, trochę czosnku, paprykę (ostrą albo słodką) i jedną z mieszanek ziół (np. prowansalskie). I gotowe.

Niektórym twaróg w oliwie pachnie jak pizza. Nie zaprzeczę. Coś w tym jest.

3. Węch – choinka

Skoro choinka już pojawia się w domu tylko raz na rok, to warto ten fakt możliwie najlepiej wykorzystać. Lubię nie tylko patrzeć się na oświetlone drzewko. Lubię też je czuć. Zapach żywicy idealnie czuć zazwyczaj przy zawieszaniu ozdób. Ale co szkodzi, żeby zaopatrzyć się w odpowiedni olejek eteryczny i tak zupełnie przy okazji zadbać, by zawsze w pokoju unosił się piękny leśny zapach?

4. Dotyk – dłonie

Biedne dłonie zawsze najbardziej obrywają w pracowite weekendy przed Świętami. Sprzątanie, zmywanie, obieranie warzyw i owoców, kręcenie serników, nieustanne wystawianie ich na mroźne powietrze i diabli wiedzą co jeszcze. Prędzej czy później musi się to zacząć negatywnie na nich odbijać. Skóra się przesusza, pojawiają się odciski, zaczerwienia itd.
Może pora dopieścić trochę dłonie? Trochę kremu, trochę nawilżającej maści, a może ciepła kąpiel i delikatny masaż. Mmmmmm, przyjemnie brzmi, prawda?

5. Słuch – piosenka

Wiele jest pozytywnych piosenek, które budzą dobry, świąteczny nastrój. Ale w ten weekend obowiązkowo przynajmniej raz przesłucham „Last Christmas” zespołu Wham. Kocham, znam na pamięć, uwielbiam aksamitny głos George’a Michaela i te dźwięki typowe dla muzyki lat 80. I nie, ta piosenka mi się nigdy nie znudzi…

***

A przede wszystkim w ten weekend cieszcie się sobą. Nieważne jak dużo musicie zrobić i o ilu rzeczach pamiętać. Święta są dla Was, a nie Wy dla Świąt :)

photo credit: matheusswanson Gingerbread cookies via photopin (license)