hygge

Hygge (Fragmenty ubrane, cz. 2)

Hygge to chyba najbardziej drewniane słowo, jakie kiedykolwiek słyszałam.
Kwadratowe niemieckie wyrazy są przy nim miękkie jak poduszka z prawdziwego puchu.

Ale to właśnie za tym słowem kryje się wszystko to, co sympatyczne, naturalne i radosne. Przynajmniej tak twierdzą Duńczycy. Chowają emocje do kieszeni, a całą energię koncentrują na chwili obecnej.
Hygge jednak nie stałoby się tak popularne, gdyby nie statystyki. W Polsce też mamy nasze małe przyjemności, ale to Duńczycy są od lat jednym z najszczęśliwszych narodów świata. Więc kto jak kto, ale oni muszą znać się na rzeczy.

Hygge

Hygge to przede wszystkim nastrój.

Hygge ma swoje gadżety, dla których jedyną słuszną nazwą są bibeloty.
Hygge to świece. Grube koce. Ceramiczne kubki.

Hygge ma swoje małe rytuały.
To picie herbaty. Pieczenie ciasteczek. Spacer z psem.

Hygge ma swoje miejsca.
To zaciszny dom pod lasem. Kącik w mieszkaniu. Mała, klimatyczna knajpka schowana w wąskiej uliczce.

Ale z hygge jest też jak z miłością. Albo się pojawi, albo nie. Rekwizyty nie wystarczą, hygge trzeba poczuć w sobie.

Przed książkami o hygge broniłam się długo. Nie chciałam czytać kolejnej książki, którą specjaliści od marketingu wepchnęli już chyba na każdą półkę i która atakowała mnie praktycznie wszędzie. „Hygge” podbiła księgarnie. Szturmem zdobyła Instagram. Zawładnęła marketami. Oczywiście ze szkodą dla samej siebie. Przecież to takie nie-hyggelig!

hygge

Wieść o pozycjach takich jak „Hygge” powinna rozchodzić się pocztą pantoflową. Jeden egzemplarz powinien wystarczyć na grupę przyjaciół. Książka powinna mieć pozaginane rogi, przybrudzone strony, fragmenty zaznaczone ołówkiem, żeby jeszcze do nich wrócić. Powinna być chociaż raz przeczytana. A najlepiej jest ją z uśmiechem pożyczać. Bo to właśnie taka książka.

hygge

Kiedy już więc złapałam ten nastrój, wzięłam książkę i uciekłam jak najdalej. Od szumu, pośpiechu i marketów. Bo w idei hygge najbardziej podoba mi się samo czytanie.
My Polacy mamy swoje smutne statystyki. Dzielimy siebie na czytających i nieczytających. Duńczycy z czytania zrobili jeden ze swoich ulubionych rytuałów. Takich, które zamiast dzielić łączą i dostarczają wiele radości.

hygge

Książek o samym hygge na polskim rynku przybywa. Ale w zasadzie wszystkie są o tym samym. Pierwsza przeczytana, „Hygge. Klucz do szczęścia” była dla mnie odkryciem. Druga, „Hygge. Duńska sztuka szczęścia”, niczego nowego już nie wniosła. Kolejne już tylko przejrzałam. Zamiast nich mogę polecić kilka innych pozycji, które są bardzo mocno w duchu hygge, chociaż to określenie nie pojawia się w nich ani razu. No chyba, że chcecie poznać 15 nowych sposobów na zapalanie świec, to wtedy same książki o hygge w zupełności wystarczą…

Ale hygge to przecież nie tylko świece. To również ciepłe relacje, brak pośpiechu, uważność, odczuwanie wdzięczności za małe przyjemności każdego dnia i chwile uśmiechniętej refleksji, kiedy nikt nie patrzy.

hygge

Mnóstwo hygge-inspiracji znajdziecie w książkach „Jak być wolnym” i trochę dziwacznym „Starym wspaniałym świecie” Toma Hodgkinsona. To takie trochę wywrotowe pozycje z mojej ukochanej serii z żukiem od W.A.B., w których autor ambitnie stara się zerwać kajdany współczesnego świata. W pierwszej rezygnuje z życia pod dyktando pracodawców, banków i magików marketingu. W drugiej idzie jeszcze krok dalej. Opuszcza miasto i zaczyna wieść życie jak za dawnych lat – bliżej natury i zgodnie z porami roku, oczywiście z bardzo różnym skutkiem.

„7 nawyków szczęśliwej rodziny” Stephena Coveya to dobry początek, żeby poprawić relacje z najbliższymi. Lepiej słuchać, lepiej mówić o swoich potrzebach i znajdować najlepsze dla wszystkich rozwiązania. Bo bez tego nie ma szans ma przyjemne i szczere hyggelig-rozmowy.

„O wolnym podróżowaniu” Dana Kierana to z kolei coś dla tych, dla których świat nie kończy się na przytulnym domu i zadbanym ogrodzie. Autor podpowiada, jak podróżować alternatywnie, odciąć się od zatłoczonych kurortów, oklepanych atrakcji i podróżować tak naprawdę. Po tej książce podróżowanie już nigdy nie będzie takie samo.

hygge

Ale wracając do tematu, hygge po mojemu, to mój świat dzieciństwa, który dorósł razem ze mną. Teraz jest już w pełni spokojny, sielski, bezpieczny i radosny, bo nie boję się burzy, potrafię spać bez włączonej lampy, szukam możliwości zamiast chować się kątach. Mój hygge świat to miejsce, w którym odpoczywam. Taka strefa komfortu, z której wychodzę, kiedy tylko mam na to ochotę.

I wreszcie hygge to również świetna modowa inspiracja. W „Hygge. Kluczu do szczęścia” autor wylicza po kolei, co jest według niego hyggelig.

Moda w stylu hygge idealnie pasuje do stylu skandynawskiego i nijak ma się do tego, co proponują światowi projektanci. Jest minimalistyczna, oszczędna, wygodna, kocha ciepłe beże, uwielbia chłodne szarości i dodaje im słodyczy pastelami. Ubrać się w duchu hygge to wyglądać tak, jakby przed momentem wstało się z łóżka. Musi być naturalnie. Wygodnie. Swobodnie. I co najważniejsze, nie trzeba starać się za bardzo. Im bardziej na luzie, tym bardziej hyggelig i dalej od dziwacznych trendów. Właśnie taka jest hygge-moda, a projektanci nie sobie załamują ręce.

Bardzo w stylu hygge są wełniane szale, grube wełniane swetry, ulubione jeansowe spodnie, bluzy i koszulki w neutralnych kolorach.

Bardzo lubię takie hyggelig-ubrania. Dzięki nim skończył się u mnie odwieczny kobiecy problem z cyklu „nie mam się w co ubrać”. Teraz mam trochę inny – „nie wiem, w co się ubrać”. Tym bardziej że z każdą kolejną książką w mojej głowie rodzą się coraz to nowe pomysły na stylizacje i ochota, żeby opowiadać nimi coraz to nowe historie.

***

Hygge to wspaniała koncepcja. Bardzo potrzebna. Ale gdy jest go za wiele, może zrobić się trochę nudno. Pora więc uchylić furtkę od hygge-domu i ruszyć w świat, w którym już za rogiem czekają nowe, książkowo-modowe inspiracje.

Zdjęcia: Szymon Waliszewski

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

  • Świetny post! O zdjęciach nawet nie wspomnę. I ten warkocz! <3

    • Dziękuję :) I zapraszam na kolejne odsłony cyklu :)

  • Nie jestem pewna czy potrafię się odnaleźć w takim klimacie bo lubię żyć szybko ale lubię też czytać i chętnie przeczytam tę książkę o podróżowaniu i może coś się we mnie zmieni? 😉

    • Naprawdę warto, wspaniała książka, zresztą jak każda pozycja z Serii z żukiem Wydawnictwa W.A.B. :)