HArdcorowi bibliotekarze z Timbuktu, Joshua Hammer, recenzja

Hardcorowi bibliotekarze z Timbuktu, Joshua Hammer

Ostatni wpis poświęciłam książce o bukinierach i kradzieżach książek. Dziś pozostaję w książkowych klimatach, ale będzie trochę o czym innym – o przemycie książek. Tym razem to jednak już nie literacka fikcja, a fakty. „Hardcorowi bibliotekarze z Timbuktu” to nietypowy reportaż opowiadający o wydarzeniach sprzed zaledwie kilku lat. Miejscami wstrząsający, poszerzający horyzonty, pokazujący, że świat ma znacznie więcej odcieni szarości, niż nam się wydaje.

Wiele z opowiedzianej historii zdradza już sam podtytuł – Historia ludzi, którzy przechytrzyli terrorystów Al-Kaidy. I faktycznie. Jest i o tysiącach zabytkowych książek liczących setki lat, i o religijnych fanatykach, a gdzieś w tle sporo jest jeszcze o arabskiej muzyce, kulturze, architekturze. Na kartach tej książki na chwilę pojawia się nawet Bono żarliwie przypominający, że muzyka jednoczy ludzi i narody. Owszem, jednoczy, pod warunkiem, że nie wmiesza się w to Al-Kaida.

Joshua Hammer zrobił coś, co bardzo lubię. W jego „Hardcorowych bibliotekarzach z Timbuktu” pojawia się motyw, który uwielbiam. Znany mi z książki „Uczeń architekta”, filmu „Medicus”, lekcji historii, kiedy uczyłam się o Saladynie i arabskich uczonych, którzy mieli otwarte umysły, interesowali się nauką, wspierali rozwój sztuki, potrafili doceniać piękno, które w arabskim wydaniu również ma swój niepowtarzalny urok i jest ważnym elementem światowego dziedzictwa. W „Hardcorowych bibliotekarzach z Timbuktu” również ta wspaniała, egzotyczna dla nas, ale niewątpliwie wyjątkowa tradycja ściera się z terroryzmem, fanatyzmem religijnym, których głównym celem jest zastraszenie, niszczenie dorobku, wprowadzanie coraz to nowych ograniczeń.

U Hammera można praktycznie od razu polubić malijskich bibliotekarzy, którzy z pełnym oddaniem konserwują średniowieczne i późniejsze rękopisy, żeby uchronić je przed zniszczeniem, zdobywają środki na nowe biblioteki, zjeżdżają kraj w poszukiwaniu nowych, cennych manuskryptów, o które chcą jak najlepiej się zatroszczyć. Wreszcie Hammer opisuje to, z czego zasłynęli na całym świecie – przemyceniu niemal wszystkich cennych książek z zajętego przez Al-Kaidę Timbuktu w bezpieczne miejsce. Kiedy ta operacja się rozpoczyna, książka od razu mocno się rozkręca, napięcie gwałtownie rośnie, a wraz z każdym rozdziałem zaczynałam coraz bardziej kibicować bibliotekarzom i w jakiś sposób się o nich martwić, kiedy coś nagle przestawało iść zgodnie z ich planem.

„Hardcorowych bibliotekarzy z Timbuktu” czyta się różnie. Początek jest jak pasjonujący wykład z historii o manuskryptach, piśmienniczej tradycji Timbuktu, konserwacji zabytkowych książek. Właściwie dzięki tej książce poznałam tuareski zespół Tinariwen, który tworzy rewelacyjnego bluesa w pustynnym klimacie, ale na naprawdę światowym poziomie. Doceniłam też samych mieszkańców Timbuktu, którzy na swój sposób potrafili postawić się niepiśmiennym i groźnym terrorystom z Al-Kaidy, którzy ośmielili się uczyć ich, jak powinni żyć. W „Hardcorowych bibliotekarzach z Timbuktu” jest więc miejsce na zbuntowane kobiety, które urządzają demonstrację, bo nie chcą nosić burek, odważni hotelarze i miejscy urzędnicy, którzy prosto w oczy mówią terrorystom na czym im zależy, nieustraszeni strażnicy meczetów, którzy przypominają, że zasady, które starają się im narzucać terroryści nie mają nic wspólnego z prawdziwym islamem.

Ponieważ jednak terroryzm to temat tak popularny dziś i silnie powiązany z militariami, opisu starć i walk, zbrojenia się do ich odparcia również nie można było uniknąć. Ta część książki również jest fajnie poprowadzona, ale mimo wszystko znacznie większą przyjemność sprawiło mi czytanie o samych książkach, kulturze i wreszcie przemycie książek.

Niedawno, kiedy przeglądałam tytuły z nowości wydawniczych ostatnich tygodni, w oczy rzuciła mi się inna książka również o bibliotekarzach z Timbuktu i ich hardcorowej misji. Czy po nią sięgnę? Nie wiem, być może, bo temat mnie jednak mocno zainteresował. Ale z drugiej strony już książka Hammera w zupełności zaspokoiła mój czytelniczy głód i wciąż pozostaję pod jej bardzo dużym wrażeniem.

  • Zaciekawiłaś mnie bardzo tą książką, muszę przeczytać :)

  • Aleksandra Załęska

    Książka zdecydowanie dla mnie, lubię takie klimaty😁