Grace Kelly

Grace. Księżna Monako – recenzja

Życie gwiazdy filmowej wydaje się nawet bardziej atrakcyjne niż zostanie prawdziwą księżniczką. Grace Kelly miała okazję spróbować jednego i drugiego, a w każdej z tych ról wspięła się na wyżyny talentu i zapisała w historii kina i Monako.

Grace Kelly wg Oliviera Dahana

Aż dziw, że tak wiele osiągnęła krucha, eteryczna i delikatna blondynka, posągowo piękna, ale jakże inna od Marilyn Monroe. Po latach Grace wciąż uznawana jest za jedną z najpiękniejszych kobiet świata i traktowana jest niemal jak legenda, idealna bohaterka coraz bardziej modnych ostatnio biografii. Chociaż po ślubie z księciem nie wróciła już do grania, to po to latach, z twarzą Nicole Kidman, jeszcze raz o sobie przypomniała. Film Oliviera Dahana „Grace księżna Monako” nie jest typową biografią, lecz wycinkiem z życia czarującej księżnej. W zupełności wystarczającym jednak, żeby przekonać, że tiara na głowie i tytuł wcale nie wprowadzają w świat baśni, ale raczej dworskiej i skomplikowanej etykiety oraz wielkiej polityki. W filmie jest intryga, napięcie rośnie, bohaterka staje przed wyborami, które mają wpływ, jak się okazuje, nie tylko na jej życie, ale również i rodzinę i historię całego księstwa. Akcja jednak rozwija się w na tyle spokojnym tempie, że na ekranie można wychwycić najdrobniejsze detale – uroki monakijskiego krajobrazu, lazur morza, bogactwo pałacowych wnętrz, klimat retro i stare samochody, ocenić krój strojów i biżuterię, a nawet zastanowić się nad tym, czy Nicole Kidman faktycznie jest podobna do Grace Kelly. Takie śródziemnomorskie glamour w przykrytym szlachetną patyną wydaniu.

Zgrabna hollywoodzka historia w stylu retro

Film trwa około półtorej godziny i jest zgrabnie opowiedzianą historią o wielkim świecie, pięknych i bogatych, którzy mają wpływ na jego losy. Zapewne dlatego faktycznie bliżej mu do bajki niż rzeczywistości. Chociaż jednak te filmowe wybory mają wielką wagę, to w zasadzie niczym nie różnią się od tych współczesnych, które każą decydować, co jest ważniejsze: praca, pasje i samorealizacja, czy może jednak wartości i miłość, która czasem jest obowiązkiem, a czasem siłą napędową człowieka, która uskrzydla i dodaje życiu niesamowitych barw, jeśli tylko się to dostrzeże. Cała opowieść jest więc dobrą propozycją nie tylko dla miłośników bajek, ale i wszystkich tych, którzy tęsknią za starym kinem i chociaż na trochę chcą odpocząć od kinowego efekciarstwa.

photo credit: thefoxling via photopin cc