zima

Gdzie się podziały tegoroczne śniegi?

Ten zeszłoroczny albo jeszcze starszy nikogo już nie zainteresuje, chyba że w górach, gdzie leży cały czas. Za to ten tegoroczny jak najbardziej.

Taka prawdziwa zima z reguły najlepiej wygląda na zdjęciach albo oglądana z domu przez pomalowane mrozem szyby. Uroku jednak też odmówić jej nie można. Może i przemakają buty, zimno szczypie w nos, a palce nieprzyjemnie marzną, ale czego się nie robi dla zimowych widoków. W tym jednym przypadku zahukana prowincja ma zdecydowaną i niekwestionowaną przewagę nad dużym miastem, gdzie śnieg zawsze szybko topnieje, brązowieje i już w godzinach porannych zaczyna przypominać mało estetyczną breję. Nie ma od niego ucieczki, chyba że do soli, która żarłocznie wgryza się w buty. Na prowincji nie ma takich problemów. Tu co najwyżej można utknąć na dobre w zaspach, słuchać jak śnieg chrzęści pod stopami i patrzeć za siebie na pozostawione ślady.

Śniegu póki co ni widu, ni słychu, a jak już się pojawia, to w śladowych ilościach. Znając życie, pewnie spadnie nie wtedy, kiedy akurat powinien i zaskoczy nie tylko drogowców. Ot taki sobie psikus od zimy, która za dwa tygodnie powinna zacząć się na dobre.

Póki co galeria z niegdysiejszymi śniegami. Z braku laku warto je powspominać.

zima

zima

choinka

zima

zima

sarenka

zima

zima

zima

zima

zima

zima

zima

zima

bałwanki

wiewiórka

zima

zima

zima

Karkonosze

zima

zima