Koncert Garou w Poznaniu

Koncert Garou w Poznaniu, 22.03.2015

Ostatnimi czasy nie rozpieszczał polskiej publiczności. Rzadko też gościł na antenach radiowych. Na szczęście powoli się to zmienia.

Garou niczym dobre francuskie wino

Może o Garou nieco przycichło, ale to nawet lepiej. Dobrze, że nie poszedł w ślady innych popularnych wykonawców. Zamiast tworzyć roziskrzone i naładowane elektroniką piosenki pop, jest wierny sobie i dalej nagrywa melodyjne piosenki po francusku i okazjonalnie po angielsku. Tylko przesłanie się zmienia. Piosenki Garou są coraz dojrzalsze, bardziej refleksyjne, nostalgiczne i tak samo romantyczne jak kiedyś. Dodatkowo pojawiło się w nich bluesowe zacięcie, którego próżno szukać we wcześniejszych, dopieszczonych do ostatniej nuty nagraniach. Garou jest autentyczny, śpiewa fantastycznie, jego głos nie stracił dawnej mocy i głębi. Co najważniejsze zaś nie jest to tylko zasługa nowoczesnego studia nagraniowego. Garou wciąż doskonale wypada na żywo i z świetnie radzi sobie bez telebimów i efektów wizualnych.

Niedosyt po warszawskim koncercie

Garou długo kazał na siebie czekać. Od pamiętnego występu w Sopocie minęło wiele lat. Niedawno pojawił się w Polsce, ale tylko na jeden koncert i w dodatku w malutkiej jak na tego typu wydarzenie Sali Kongresowej. Nic dziwnego, że biletów dla wszystkich, którzy chcieli posłuchać Kanadyjczyka na żywo, bardzo szybko zabrakło.

Śladami Garou

Ale Garou się poprawił, a przy okazji trasy promującej swój najnowszy album „Au millieu de ma vie” na liście koncertowej umieścił aż 6 polskich miast. Tym razem biletów nie zabrakło, a fani Garou nie musieli pokonywać setek kilometrów i jechać na drugi koniec Polski, żeby zobaczyć swojego ulubieńca. Inna sprawa, że jeśli by była taka potrzeba, to zapewne by pojechali. Bo zobaczyć Garou na żywo to fantastyczne i niezapomniane przeżycie.

“Gitan”, “Seul” i perfekcyjne covery

Chociaż Garou znany jest praktycznie na całym świecie, to nie zachowuje się jak typowa gwiazda. Nie tworzy muru między sobą a publicznością. Przeciwnie, robi, co może, by wszyscy doskonale się bawili. I świetnie mu się to udaje. Bardzo szybko publiczność zaczyna śpiewać razem z nim, głównie te najbardziej popularne utwory. Chociaż w swoim dorobku ma ich sporo, to Garou nie stroni też od światowych hitów, które dodatkowo barwnie okrasza licznymi anegdotami.

Kameralnie, choć w tłumie

Kiedy Garou zasiada za pianinem i zaczyna grać kolejny hit, można się tylko zastanowić, w którym momencie cover zaczyna przerastać lub chociaż równa się z oryginałem. I tak jednak zdecydowanie najlepsza jest genialna atmosfera. Każdy koncert to zawsze wydarzenie masowe. W wykonaniu Garou, mimo że na sali jest co najmniej kilkanaście tysięcy osób, koncertowy wieczór zawsze jest nastrojowy, pogodny, ujmująco kameralny i oczywiście bardzo udany.

Mam nadzieję, że do zobaczenie niebawem, Garou!