Dubaj. Prawdziwe oblicze, Jacek Pałkiewicz recenzja

Dubaj. Prawdziwe oblicze, Jacek Pałkiewicz

Arabski Nowy Jork. Miasto, które na każdym kroku dowodzi, że nie ma rzeczy niemożliwych. Turystyczna mekka i raj podatkowy w jednym.

Dubaj.

Metropolia, która wyrosła z piasków w miejscu dawnej osady rybackiej w zaledwie kilkadziesiąt dekad. I jednocześnie miasto zdumiewających kontrastów. Zapatrzone na Zachód. Bezskutecznie szukające złotego środka między tradycją a nowoczesnością.

Z dużym zainteresowaniem sięgnęłam po książkę Jacka Pałkiewicza. Podróżnika, badacza dzikich plemion, wiecznego poszukiwacza przygód. Trochę dlatego, że ciekawił mnie sam Dubaj. W dużej mierze z ciekawości, jak podróżnik przez duże P, dla którego trudy wypraw niestraszne, opowiada o mieście, w którym turystyka jest praktycznie przemysłem.

Otrzymałam ponad 300 stron wciągającej relacji okraszonej blisko 50 stronami zdjęć. „Dubaj. Prawdziwe oblicze” to trochę reportaż, trochę relacja, trochę pamiętnik z zaległej podróży poślubnej. Książka, która przedstawia Dubaj z różnych perspektyw, z nutką refleksji, z zachwytem, ale i krytycznym okiem.

To właściwie wielogłosowa opowieść o multikulturowym mieście. W którym Dubajczycy to zaledwie 20% mieszkańców. Pałkiewicz daje głos obcokrajowcom, muzułmańskim kobietom, robotnikom, Polakom, którzy wybrali Dubaj na tymczasowy dom i wreszcie wpływowym Dubajczykom, którzy z epickim rozmachem żyją i korzystają z tego, że dane im było urodzić się w czepku albo raczej na pokładach ropy naftowej, której zawdzięczają ogromne fortuny.

Dla tych najmłodszych szczęście to dobrobyt, możliwość nabywania luksusowych produktów, życia na wysokiej stopie. Nie martwią się o pracę, bo mają ją zapewnioną ustawowo. Nie boją się zwolnienia, bo Dubajczyk jest nietykalny. Uczestniczą jedynie w ciągłej rywalizacji. O dobra materialne, bycia tym naj. A gdzieś tam w tle jest tradycja. Przyćmiona przez bogactwo i zachodnie dolce vita.

Nawet ci, którzy uznają to za próżność, pewnie chociaż na weekend chcieliby znaleźć się w skórze rodowitego Dubajczyka i pokorzystać z życia, bez obaw o rachunek.

Ale Pałkiewicz zwraca też uwagę na realne problemy. Dubajczycy nie martwią się o karierę, ale nie są tak doskonale przygotowani do pracy jak ambitni specjaliści z Zachodu.
Coraz bardziej kulawy jest w Dubaju język arabski. Czyli to, co spaja naród. Zresztą co się dziwić, skoro nianie i nauczyciele to coraz częściej obcokrajowcy.
I wreszcie największy problem, o którym głośno się nie mówi. Dubaj jest wielki. Imponujący. Wyjątkowy na światową skalę. Ale to miasto wybudowane na kredyt. Któremu już raz zagroził kryzys finansowy i w którym wciąż inwestuje się w nowe zaskakujące projekty, które przyćmią obecne atrakcje. Z zapałem i rozmachem tym większym, że Dubaj ma być gospodarzem EXPO w 2020 roku. I nie może nie zachwycić. Rozczarować i pozostawić niedosytu.

Pałkiewicz fantastycznie relacjonuje swój pobyt. Genialnie opowiada o pobycie w siedmiogwiazdkowym żaglu, ale i wylicza, czego mu w Dubaju brakuje. I tak zdumiewający kolos wśród piasków, który powstał na przekór naturze i jest hołdem na cześć nowoczesnej architektury, chociaż ma ujmującą powierzchowność, to jednak nie posiada serca i duszy. Nie ma tu starówki, miejscowego klimatu, niespotykanej atmosfery. To tylko wielkie turystyczne centrum z listą punktów naj do zaliczenia. Centrum, które każdego zachwyca, ale jednak i pozostawia poczucie pustki.

Dubaj skupia w sobie właściwie wszystkie problemy współczesnego świata. Jego krystaliczny obraz ma rysy. Zaliczają się do nich dyskryminacja kobiet, brak wolności prasy, zakaz krytyki władz, tolerancja, która w wielu miejscach ustępuje wielkim interesom, stawianie bogacenia się ponad prawami człowieka. Ale wcale nie tak łatwo Dubaj jest krytykować, bo każdy medal ma zawsze dwie strony, a grzeszki na swoim koncie mają nawet najbardziej postępowe kraje.

W Pałkiewiczu Dubaj budzi mieszane uczucia. We mnie właściwie też. I może dlatego chciałabym to miasto mimo wszystko odwiedzić.

  • Na pewno przeczytam tą książkę! Uwielbiam takie!

  • Zapowiada się ciekawie. Wezmę ją na urlop ze sobą :)

  • Katarzyna Zych

    Lubię książki reportażowe, ale te podróżnicze nigdy mnie do siebie nie przekonywały. Zawsze wydawały mi się potwornie nudne,ale tutaj czuję się przekonana do przeczytania tej książki. Spróbuję, może tym razem się uda 😉

  • ciekawa propozycja

  • Agnieszka D.

    Ostatnio głośno o Dubaju… z różnych przyczyn. Mnie on interesuje, jestem ciekawa tego miejsca.

  • W Dubaju literacko (ani tym bardziej fizycznie) jeszcze nie byłam, ale z tego, co piszesz o tej książce, myślę, że muszę to nadrobić. Nie słyszałam o tej książce, ale z chęcią dopiszę sobie do listy i będę miała na uwadze, może kiedyś wpadnie mi w łapki i wybiorę się w podróż razem z autorem. :)

  • Po Twoim wpisie na fanpejdżu, zamówiłam już tę książkę w wypożyczalni! Jutro odbieram :)

  • Elwira Zbadyńska

    U mnie wciąż miejscówka na liście marzeń..