depeche mode

Depeche Mode tym razem z Berlina

O zespole praktycznie od zawsze mówiło się, że znacznie lepiej brzmi na żywo niż z płyt. Chociaż koncertową dynamikę faktycznie trudno uchwycić na albumie studyjnym, to jednak koncertowe DVD to już zupełnie inna bajka.

Nie tylko Devotional i 101

Devotional sprzed ponad 20 lat wciąż brzmi kapitalnie, podobnie jak jeszcze starszy koncert 101, nie mówiąc już o tych nowszych, gdzie do muzyki doszły jeszcze dodatkowe efekty. Depeche Mode mimo upływu lat wciąż są w formie, mają mnóstwo pomysłów, a każdy ze swoich utworów potrafią zagrać na wiele różnych sposobów.

Nowe koncertowe DVD od Depeche Mode

Aż do 18 listopada czekać trzeba na premierę najnowszego koncertowego DVD z trasy promującej płytę Delta Machine. Tym razem jednak Multikino postanowiło to oczekiwanie nieco osłodzić, grając cały koncert na wielkim ekranie. Efekt? Oczywiście kapitalny. Sam koncert to ponad 20 piosenek, z czego zdecydowana większość to stare utwory w zupełnie nowych aranżacjach, bardziej lub mniej rockowych. Te różnice najbardziej widać przy dwóch z nich – „But not tonight” i „A pain that I’m used to”. Pierwszy z tanecznego utworu stał się rzewną balladą, drugi – z kawałka raczej do posłuchania przemienił się za sprawą dodatkowej przygrywki na basie w utwór idealny do tańca. Swój klimat ma oczywiście nietypowo zwolnione „Personal Jesus”, jak i „Enjoy the silence” z jeszcze inną przygrywką gitarową niż do tej pory. Wyjątkowy sentyment mam też do „Precious” z psią wizualizacją w tle. Wiele jeszcze mogłabym pisać o nieznanych dotąd dźwiękach, które pojawiły się nie wiadomo skąd, pocztówkach z Berlina, szalonym tańcu Dave’a i promiennym uśmiechu Martina Gore’a. Niespodzianki nie kończą się nawet wraz z napisami, bo tuż po nich obejrzeć można jeszcze „Judasa” i „Condemnation” w wykonaniu Martina i rozanielić się na dobre.

Live in Berlin – dodatki

Koncert z Berlina warto obejrzeć nie raz, nie dwa i nie trzy, tylko znacznie więcej razy. Obowiązkowo na możliwie największym ekranie z mocno podkręconym dźwiękiem. Zresztą nie tylko obejrzeć, ale i posłuchać, bo koncert wychodzi w wersji aż pięciopłytowej – z dodatkowymi wywiadami, piosenkami nagranymi na CD i dodatkowo mocno podkręconą wersją studyjną krążka Delta Machine na Blue Ray. Jednym słowem jedno wielkie Black Celebration i to nie tylko dla rasowego fana.