Człowiek w poszukiwaniu sensu, Victor E. Frankl recenzja

Człowiek w poszukiwaniu sensu, Victor E. Frankl

Z Victorem Franklem po raz pierwszy zetknęłam się w książkach Stephena Coveya o nawykach skutecznego działania. Właściwie bez niego nie powstałyby pewnie te książki, które miliony ludzi na całym świecie nauczyły jak żyć, działać i przede wszystkim budować udane i satysfakcjonujące relacje z innymi.

Covey głęboko wierzył, a Frankl dodatkowo potwierdził, że niezależnie od okoliczności, człowiek zawsze ma wybór. Może zadecydować, co jest dobre, a co złe, cały czas ma wpływ na swoje zachowanie i reakcje i potrafi je świadomie kontrolować, jeśli tylko zechce. W porę się zatrzymać, żeby podjąć słuszną decyzję.

Tak naprawdę jednak Frankl przypomniał mi się, kiedy wzięłam do ręki powieść „Tatuażysta z Auschwitz”, w której pojawił się cytat z jego najgłośniejszej książki „Człowiek w poszukiwaniu sensu”. Ta książka to również zapis obozowych doświadczeń, jednak dodatkowo za nimi kryje się jeszcze wyjątkowa rozprawa z pogranicza psychologii i psychiatrii, która pokazuje, do czego, w tym dobrym i złym sensie, zdolny jest człowiek. Frankl wiele razy pokazał w niej, że jest nie tylko wybitnym profesorem. Bo chociaż już sama teoria logoterapii ma w sobie ogromną siłę, to prawdziwej mocy i autentyczności dodają jej jednak pokazane w książce wspomnienia.
Frankl kilka lat spędził w obozach koncentracyjnych, sporo w nich widział, wiele doświadczył, a przede wszystkim znalazł poparcie swojej słynnej i niezwykle krzepiącej teorii, która potwierdza, że człowiek jest wolny, zawsze ma jakieś prawo wyboru, nawet w najbardziej beznadziejnych okolicznościach, które sprawiają, że pnie się w górę albo coraz bardziej spada w dół. I właśnie ta wolna wola, podejmowane decyzje i pełna gotowość, żeby brać odpowiedzialność za własne życie, nadają życiu jego wyjątkowego sensu.

U Frankla ten sens ma różne odcienie. Można go znaleźć w twórczej pracy, miłości i oddaniu innym, a nawet w cierpieniu, które nie jest bezsensowne, jeśli tylko wykorzysta się je w odpowiedni sposób. „Człowiek w poszukiwaniu sensu” ma nieprawdopodobną moc rażenia. Obozowe wspomnienia są do bólu szczere, napisane prostym językiem, a jednak, chociaż może właśnie dlatego, zapadają bardzo głęboko w pamięć. Frankl szczerze opowiada jak było, obiektywnie relacjonuje wydarzenia, które wbrew pozorom nie są przesiąknięte bezbrzeżnym smutkiem, subtelnie dodaje im psychologiczny rys, który na doświadczenia obozowe każe spojrzeć z innej perspektywy. Jednocześnie całkiem zgrabnie i skutecznie obala inne psychologiczne teorie, zgodnie z którymi człowieka zawsze kształtują okoliczności i otoczenie w jakim przebywa. Okazuje się, że te teorie się mylą, bo doświadczenia obozowe tysięcy ludzi doskonale pokazały, że człowiek może owszem upaść, ale może też wznieść się na wyżyny człowieczeństwa. Wszystko to kwestia wyboru, własnych decyzji, które podejmuje się każdego dnia, a każdy dzień to zawsze szansa na lepsze decyzje i dobre zmiany, które nawet jeśli nie poprawią jakości życia, to jednak krzepiąco wpłyną na to, jak się na nie patrzy.

W teoriach Frankla podoba mi się jeszcze jedna myśl, która jest tak bardzo potrzebna we współczesnym, zdominowanym przez młodych, pięknych i dynamicznych ludzi świecie. U Frankla wyjątkową wartość zyskują starość, przeszłość i zakodowane w niej wartościowe doświadczenia i dokonania, których nikt i nic nie jest w stanie człowiekowi odebrać. Bo nawet jeśli starość odbiera siły i energię, to jednak nie jest w stanie zabrać człowiekowi jego niezaprzeczalnej wartości i wyjątkowości. I paradoksalnie Frankl udowadnia, że młodym tak właściwie nie ma czego zazdrościć, jeśli tylko dobrze poprowadziło się własne życie. Bo czym są niepewne możliwości w obliczu tego, co zdążyło się już dokonać? Jedyne, co trzeba tak naprawdę zaakceptować, to nieuchronny upływ czasu, który jednak nie ma w sobie aż takiej mocy, żeby ludzkiemu życiu odebrać sens.

  • Tatuażysta z Auschwitz jest na mojej liście do przeczytania

  • Ładna recenzja :-) brzmi zachęcająco :-)

  • Popatrz, człowiek ma wolną wolę i wpływ na to, jak potoczy się jego życie nawet w tak tragicznych okolicznościach, a nam, ludziom, sprawia problem wzięcie odpowiedzialności za swoje życie w całkiem normalnych okolicznościach. Bo przecież nie osiągnęliśmy tego czy tamtego z czyjejś winy, nie z naszej – ale jednak, zamiast zająć się swoim życiem, wolimy oceniać innych. Zwłaszcza tych, którym “się udało”, to co nam nie. Taka książka to chyba powinna być lektura obowiązkowa w szkołach :)

    • Zdecydowanie powinna. Sama żałuję, że przeczytałam ją tak późno. I masz rację. Żyjemy w świecie niesamowitych możliwości, a jednak mimo wszystko tak wiele osób szuka wymówek, żeby nie żyć pełnią. Książka Frankla jest trochę jak bardzo zimny prysznic, który każe obudzić się do pełnego, dobrego życia.

  • Dominika

    Dzięki za recenzję- zachecajaca

  • Martyna Rzeźnicka

    Czuję się bardzo zachęcona do przeczytania tej książki.

  • Iza D- www.nietylkorozowo.pl

    Chętnie przeczytałabym obie książki. Lubię takie rozważania.

  • Agnieszka Maroszek

    Bardzo chcę przeczytać tę książkę.

  • Kolejne ciekawe pozycje, dzięki :)

  • “W teoriach Frankla podoba mi się jeszcze jedna myśl, która jest tak bardzo potrzebna we współczesnym, zdominowanym przez młodych, pięknych i dynamicznych ludzi świecie.” <- to tylko maska nic więcej. Tak naprawdę wszyscy jesteśmy starzy, brzydcy zniedołężnieni, tylko jeszcze o tym nie wiemy 😉
    "Bo nawet jeśli starość odbiera siły i energię, to jednak nie jest w stanie zabrać człowiekowi jego niezaprzeczalnej wartości i wyjątkowości." <- wszystko może zabrać nam godność, co najwyżej możemy o nią walczyć. (pokazują to wspomnienia o obozach)
    "potwierdza, że człowiek jest wolny, zawsze ma jakieś prawo wyboru, nawet w najbardziej beznadziejnych okolicznościach, które sprawiają, że pnie się w górę albo coraz bardziej spada w dół." <– AMEN <3

    To się wyrwałam z tłumu 😀 A książki zapisuje!