Norah Jones

Come away with me (Norah Jones)

Dobre piosenki powinny być proste i melodyjne, choć nie mogą być banalne. Dobrze, jeśli są też odporne na upływ czasu, bo zgrabnie wymykają się wtedy przed szufladkowaniem. Taka właśnie jest muzyczna uczta a raczej ucieczka, którą proponuje Norah Jones.

Klimatyczna Norah Jones

Płyta „Come away with me” liczy już sobie ponad (na pewno nie aż) 10 lat. Jest nie tylko jak wino, ale wręcz zdaje się być stworzona do słuchania przy lampce wina, w samotności lub w większym gronie. Na albumie znalazło się 14 piosenek, a całość tak, samo jak każdy z utworów rozebrany na czynniki pierwsze, brzmi wyjątkowo klimatycznie.

Czysta muzyka

Nie ma tu niepotrzebnych bitów, zbyt szybkiego tempa, które podrywa nogi do tańca, niepotrzebnych hałaśliwych i efekciarskich dźwięków, do których wystukuje się melodię. Są za to dobrze uzupełniające się fortepian, gitara, bas, skrzypce, perkusja i oczywiście Norah Jones, szczera, ciepła, kojąca, pełna emocji, ale jednak kobieca i prawdziwa, która i tak bez zbędnych popisów potrafi zwrócić na siebie uwagę.

Subtelne i liryczne melodie o życiu

Ucztą na tej płycie jest już sama muzyka, chociaż uroku odmówić nie można i tekstom, lirycznym, nostalgicznym, skrywającym w sobie mniej lub bardziej stonowane i subtelne emocje, tęsknoty i marzenia. Jak zaś udowadnia Norah Jones, zaśpiewać można o wszystkim, nie tylko o miłości, nastrojach, romantycznych lękach i wątpliwościach, ale i o przyrodzie, czterech porach roku, deszczu, złotych polach, męczącym dniu, czyli ogólnie o życiu, które mimo wszystko jest na swój sposób piękne, tajemnicze i pogodne. Nic tylko zamknąć oczy i uciec, odejść, ukryć się w świecie, który subtelnie tworzy na nowo Norah Jones.

photo credit: Gerard Stolk (vers Pâques) via photopin