książki na wrzesień

Co będę czytać we wrześniu?

Jak daleko sięgam pamięcią, zawsze pisałam tu tylko o książkach, które już zdążyłam przeczytać. Szkoda, ponieważ opowiadanie o swoich planach podobno bardzo sprzyja ich realizacji, a ja mam tendencję do planowania optymistycznego. Również jeśli chodzi o ilość przeczytanych książek.
Połączyłam więc te 2 fakty i po raz pierwszy publikuję wpis o tych pozycjach, które mam na swojej wrześniowej liście. Jest ich aż 15, a część z nich nie poraża objętością, więc mam kruchą nadzieję, że to optymistyczne planowanie jest choć trochę bardziej realistyczne niż zwykle…

A ponieważ wrześniową „książkową” sesję robiłam na nakrytym stole, to aż prosi się, żeby powiedzieć smacznego przed taką książkową ucztą :)

Na stole podano:

książki na wrzesień: Pedant w kuchni, Kobieta na schodach, Dni barbarzyńców

„Dni Barbarzyńców. Życie na fali” William Finnegan
To miała być moja książka na wakacje. Ale cóż, życie pisze nieco inne scenariusze i jedynie ją liznęłam, chociaż (przynajmniej początek) napisany jest świetnie. Jakoś bardziej wolałam słuchać szumu fal i gapić się na morze zamiast o tym czytać. Teraz będę przynajmniej czytać i wspominać. Tym bardziej, że historia zapowiada się epicko i traktuje o… surfingu. Ponoć bardzo udany mix fantastycznie opowiedzianych przygód z mądrymi refleksjami o życiu.

„Pedant w kuchni” Julian Barnes
Z Julianem Barnesem zetknęłam się po raz pierwszy kilka lat temu, kiedy czytałam „Zgiełk czasu”. Pokochałam go jednak niedawno za sprawą książki „Wymiary życia”. Ten pan pisze tak pięknie, że czego by nie napisał, byłoby warte przeczytania. I jeszcze te okładki. Tu ma być o kuchni i gotowaniu, oczywiście ze szczyptą znakomitej refleksji.

„Kobieta na schodach” Bernhard Schlink
Sławę Bernhardtowi Schlinkowi przyniósł „Lektor”. Chociaż widziałam film, to z twórczością tego autora spotykam się pierwszy raz. To historia miłosno-kryminalna z motywem malarskim w tle. Mnie nie trzeba było zachęcać bardziej. Już czytam i wciąga.

książki na wrzesień: Pedant w kuchni, Lewą ręką przez prawe ramię

„Lewą ręką przez prawe ramię”, Selma Lønning Aarø
U schyłku lata zawsze powraca temat hygge i odpoczynku w skandynawskim stylu. W tym roku chociaż trochę chcę zmienić u siebie tę tradycję i mam zamiar sięgnąć po skandynawską prozę. „Lewą ręką przez prawe ramię” przeczekała w mojej książkowej poczekalni chyba 3 lata. Tym razem mam dużą motywację, żeby ją przeczytać. Mam nadzieję, że się nie zawiodę.

„Lang” Kjell Westo
Jak wyżej, chociaż motywacja jest jeszcze większa, bo to proza nie tylko skandynawska, ale i fińska.

książki na wrzesień: Hvile, Kalsarikanni, Lang, Lewą ręką przez prawe ramię

„Kalsarikanni. Sztuka relaksu po fińsku” Miska Rantanen
Ciąg dalszy skandynawskich akcentów. Okazuje się, że nie tylko Duńczycy i Szwedzi mają sprawdzone sposoby na spełnione życie. U Finów jest to mniej instagramowe kalsarikӓnni. Ciekawe czy równie odprężające.

„Hvile. Jak norweska sztuka leniuchowania uratuje nam życie” Siw Aduvill
Kiedy przeglądałam oferty księgarń internetowych, mignęło mi co najmniej kilka książek o odpoczynku. Potrzebowałam jednak dodatkowego wabiku, żeby pochylić się nad tym tematem z książką. Padło na „Hvile”, bo do Norwegii mam wyjątkowy sentyment.

książki na wrzesień: Joga nidra, Ajurweda. Podręcznik dbania o siebie

„Joga nidra. Szybki relaks dla zmęczonych kobiet” Karen Brody
Od pewnego czasu coraz bardziej wkręcam się w temat mądrego, tzw. holistycznego dbania o siebie. Ta pozycja wydała mi się szczególnie obiecująca, tym bardziej, że joga kusi mnie od dawna, tylko wciąż brakowało mi na nią czasu. Ciekawe czy przymiotnik „szybki” w tytule to chwyt marketingowy czy jednak niezły punkt zaczepienia, dla tych, którzy mają problem ze startem? Mam nadzieję, że to drugie.

„Ajurweda. Podręcznik dbania o siebie. Holistyczne rytuały uzdrawiające” Sarah Kucera
Zdążyłam ją na razie przejrzeć i już widzę, że będzie to dobry dodatek, do tej wiedzy, którą już mam. Książka jest niewielka, ale już czuję, że będzie to niezły poradnik.

książki na wrzesień: Mowa serca

„Mowa serca potrzebna do lepszego życia” Cleo Wade
Krzepiących i pięknie napisanych mądrych słów, które wnoszą słońce do szarej codzienności nigdy za wiele. Zwłaszcza przy deszczowej pogodzie, która tylko przypomniała mi, że jesień już tuż tuż. Testowo otworzyłam ją na przypadkowej stronie i już trafiłam na perełkę, którą mam ochotę wydrukować i gdzieś zawiesić. Takie coś lubię :)

książki na wrzesień: Ajurweda, podręcznik dbania o siebie, 5 rytuałów tybetańskich

„5 rytuałów tybetańskich. Łatwe ćwiczenia dla długowieczności w zdrowiu, zachowania witalności i bystrości umysłu” Barbara Simonsohn
Kolejna pozycja na drodze moich poszukiwań lepszego i pełniejszego życia. Niewielka, ale od dawna już wiem, że objętość w przypadku książek o niczym nie świadczy.

książki na wrzesień: Pies w mieście, Plant Power, Jak mówić, żeby maluchy nas słuchały

Ponieważ na tym świecie jest co najmniej kilka istot, z którymi radzę sobie z różnym powodzeniem, a bardzo często ich zwyczajnie nie rozumiem, dodałam sobie do mojej wrześniowej listy jeszcze te 3 pozycje:

„Jak mówić, żeby maluchy nas słuchały. Poradnik przetrwania dla rodziców dzieci w wieku 2-7 lat” Joanna Faber, Julie King
Jeszcze jakiś czas temu myślałam, że to przetrwanie w tytule pojawiło się dla żartu, żeby przyciągnąć czytelników. Muszę jednak przyznać, że jest w nim co najmniej szczypta prawdy. Nie lubię myśleć, że wychowywanie małego szkraba jest trudne, bo to tylko dodaje temu ciężaru, a odejmuje lekkości i radości. Ten poradnik może być doskonałym narzędziem przy tym pięknym wyzwaniu.

„Pies w mieście. Jak wypracować dobre nawyki, by spokojnie żyć z psem w miejskiej dżungli” Magdalena Horodyska, Katarzyna Migdał
Psiarą byłam od zawsze, ale mój każdy kolejny pupil uświadamia mi, jak mało jeszcze wiem o naszych czworonożnych przyjaciołach. Nadeszła pora, żeby znowu poszukać profesjonalnego wsparcia.

książki na wrzesień: Plant Power

„Plant power. Jak wychować szczęśliwe rośliny” Małgorzata Augustyn
Nie wiem ile kwiatków mam już na swoim sumieniu. Mimo dobrych chęci i starań, żaden zielony kolega nie zamieszkał na dłużej pod moim dachem. Teraz mam dwóch nowych liściastych kompanów na parapecie i próbujemy się jakoś zrozumieć. Swoją drogą ciekawe kto bardziej cieszy się z tej książki, oni czy ja 😉

I na dobre zakończenie:

książki na wrzesień: W lesie Baby Jagi

„W lesie Baby Jagi. Baśnie rosyjskie” z serii „Opowieści z czterech stron świata” Luigi Dal Cin
Baśnie na nowo pokochałam dzięki „Biegnącej z wilkami”. Bo przecież to opowieści nie tylko dla dzieci, a dorośli mogą w nich znaleźć pokłady niesamowitej mądrości. Tym razem będzie u mnie słowiańsko, a po baśnie wyruszam do Rosji.

***

Życzę zaczytanego września i samych książkowych rarytasów :)