Erling Kagge, Cisza recenzja

Cisza (Fragmenty ubrane, cz. 13)

Brzydkie trendy. Krzyki mody. Wykrzykniki na reklamach z jaskrawym tłem – wbrew pozorom nie tak łatwo jest dziś zrobić zakupy. Ubrać się zamiast przebrać. Być sobą zamiast żyć pod dyktando innych.

Ten wpis z mojego modowo-książkowego cyklu celowo zaczynam inaczej. Bo chociaż zabawa modą niewątpliwie jest przyjemna, to dobrze jest odsunąć ją co jakiś czas na dalszy plan. Nie powinna grać pierwszych skrzypiec. Zawsze będzie narzędziem, sposobem na wyrażenie siebie. Okładką, niewątpliwie ważną, ale na pewno nie ważniejszą od zawartości książki, jaką jesteśmy my sami.

Erling Kagge, Cisza recenzja

Ubrań nie lubię kupować w pośpiechu. Nie ścigam trendów, ale i nie zamykam się w nudnym na dłuższą metę świecie klasyki. Jeśli idzie o modę, mam mój własny świat i w nim wszystko, co mi się podoba. Coś nowego, coś ponadczasowego, coś niepowtarzalnego, ale i coś popularnego.
Zawsze kiedy poluję na ubrania, czekam na ciszę. To coś. A potem portfel idzie w ruch…

Właśnie tak było z tym zestawem, który mam na sobie. Polubiłam go od pierwszego wejrzenia, chociaż nie krzyczy kolorami, nie wpisuje się idealnie w najnowsze trendy, zahacza o klasykę, chociaż nie do końca nią jest. Coś w sobie ma. Spodobał mi się asymetryczny krój bluzki, jej dwuwarstwowość, oryginalny nadruk, za którym lubię wodzić wzrokiem i klamra, która zwalnia z myślenia o dodawaniu do kompletu błyszczących ozdób. Tłem dla bluzki jest cała reszta. Klasyczne baleriny z czarnymi noskami, cygaretki odsłaniające kostkę w spokojnym, czekoladowym kolorze i beżowy sweter w szalowym kołnierzem, z którym coraz trudniej mi się rozstać.

Erling Kagge, Cisza recenzja

Lubię ten zestaw, bo dobrze wygląda, a jednocześnie jest tak wygodny, że nie muszę o nim już więcej myśleć, kiedy mam go na sobie. Odrywam więc myśli od mody i szybuję ku innym światom, skupiam się na pracy, małych przyjemnościach dnia codziennego, radości, która płynie z podróżowania. I chyba właśnie o to chodzi w ubieraniu się. Trzeba znaleźć swoją ciszę wśród krzyków mody.

***

Nie o takiej ciszy jest jednak ten tekst. Taka prawdziwa, magiczna, gęsta cisza dosłownie otuliła mnie, kiedy stanęłam nad Sognefjord. Chociaż pisanie już dobrych kilka lat temu stało się moim sposobem na życie, nie jestem w stanie słowami oddać uroku tego miejsca. Trzeba je poczuć. Zobaczyć. Stopić się z nim, zamilknąć i wyłączyć myśli. A potem przychodzą radość, spokój i błogość.

Erling Kagge, Cisza recenzja

Sognefjord na pewien sposób mnie obezwładnił, ale jednocześnie i zmartwił, bo bardzo długo nie wiedziałam, dla jakiej książki może stać się tłem. Odpowiedź przyszła sama. Teraz wiem, że najodpowiedniejsza do tej scenerii jest właśnie „Cisza” Erlinga Kagge’a. Autor to Norweg, a wśród jego rozważań o ciszy pojawia się, i jakoś wcale mnie to nie dziwi, właśnie Sognefjord.

Erling Kagge, Cisza recenzja

Nie jest łatwo pisać o ciszy. Ale Kagge’owi się to zaskakująco dobrze udaje. Do dziś jestem oczarowana tą książką. Jej porażającą prostotą, mądrością i lekkością. Nie jest przegadana, chociaż mogłaby taka być. Kagge to podróżnik, zwiedził kawał świata, samotnie dotarł na biegun południowy, jest kolekcjonerem sztuki, świetnie zna dzieła filozofów. Ale być może właśnie dlatego dobrze wie, że prawdziwa magia zaczyna się, kiedy zapada cisza. Tylko w ciszy można odkryć esencję życia, urok ulotnych chwil, czar miłości, nie tyle zrozumieć, co poczuć w sobie cały świat, żeby zacząć żyć pełnią.

Erling Kagge, Cisza recenzja

Według Kagge’a cisza to luksus, coś, co nigdy się nie nudzi i nie starzeje. Cisza wzbogaca, daje poczucie wolności, pozwala odkryć w sobie swój potencjał i możliwości. W ciszy do głosu mogą dojść marzenia tłumione na co dzień przez chaotyczne myśli. Cisza wzbogaca, daje spokój i radość jednocześnie. Pozwala odpocząć. Odkryć coś nowego.

Erling Kagge, Cisza recenzja

W przemyśleniach Kagge’a podoba mi się jego koncepcja odcięcia się od świata. Kagge wiele razy wspomina, że warto dobrze wsłuchać się w siebie, być przez jakiś czas samotną wyspą. To klucz, żeby żyć pełniej, bardziej docenić innych, lepiej ich zrozumieć, zobaczyć więcej, mocniej kochać. Bo to co naprawdę cenne, zawsze jest ukryte głęboko między słowami.
I co najważniejsze, do ciszy nie można dotrzeć na skróty albo czyimś śladem. Każdy ma swoją własną ciszę, inaczej ją przeżywa, inaczej jej doświadcza. Cisza nie przychodzi też sama. Zawsze są jakieś zakłócenia, zgiełk, hałas. Nie można i na nią czekać. Ją trzeba i warto stworzyć. A potem już tylko bez końca dziwić się, ile uroku potrafi wnieść do naszej codzienności.

Erling Kagge, Cisza recenzja

Zakończę słowami Kagge’a:

„O czym nie można mówić, o tym trzeba milczeć. (…)Trzeba pokazywać, myśleć, czuć. (…) Słowa ograniczają nasze przeżycia. Słowa potrafią popsuć nastrój. (…) Najtrudniej nazwać słowami proste radości.”

Kagge wierzy, że do tej najpiękniejszej ciszy, można dotrzeć przez przyrodę. Zgadzam się z nim.
I w tym miejscu zamilknę. Bo właśnie milczenie jest najbardziej odpowiednie, żeby opisać ten właśnie obrazek:

Erling Kagge, Cisza recenzja

  • Wow <3 Jakie cudowne miejsce! To miłość od pierwszego wejrzenia. Dodaję Sognefjord do mojej listy miejsc must visit.

    • Koniecznie :) Na żywo robi jeszcze bardziej niesamowite wrażenie :)

  • Nigdy tam nie byłam, ale poz zdjęciach widać, że miejsce jest tak piękne, że… no właśnie. Odbiera mowę :) Cudowny wpis – zestawienie scenerii, stroju i książki urzeka.

    • Dziękuję i zapraszam do śledzenia całego cyklu :)

  • Przyrodnicza cisza nigdy nie jest idealną ciszą, to naturalne dźwięki, które nas uspokajają 😉

    • Tak, ale ta spokojna muzyka natury stwarza idealne warunki, żeby ciszę odkryć w sobie :)

  • Piękne widoki :) Uwielbiam takie miejsca :)