żółta róża

Ciężar i lekkość

Kunderę polubiłam właśnie za tę książkę. „Nieznośna lekkość bytu” to jego najsłynniejsza powieść, chociaż mawia się, że wcale nie ta najlepsza. Jednocześnie jest to jedna z niewielu książek, które przeczytałam dwa razy.

Różne oblicza tej samej książki

W sumie zdumiewające. Kiedy czytałam ją po raz pierwszy robiłam notatki. Z ciekawości do nich zajrzałam, żeby sprawdzić, czy zwróciłam uwagę na to samo. Tym razem podkreśliłam sobie inne cytaty, wynotowałam inne uwagi, dodałam inne komentarze, jakbym czytała zupełnie inną książkę, ale o tym samym tytule. A od pierwszego do drugiego czytania minęło ledwie 8 lat. Wychodzi więc na to, że czytając nie tylko się czyta, ale historie i przemyślenia z książki jakoś przykleja się do swoich myśli, spojrzenia na świat, patrzy się na treść przez pryzmat własnego życia. Dobrze, że nie ma już jednej „właściwej” interpretacji i raz na zawsze skończyło się zgadywanie punktów wyliczonych w kluczu jak na maturze. Im lepsza powieść, tym bardziej jest uniwersalna i pozwala się interpretować na nieskończoną ilość sposobów, budzi różne refleksje. Właśnie to odróżnia ją od pospolitych czytadeł, które co jakiś czas pojawiają się na szczytach list bestsellerów. Może i czytadła zarabiają grube miliony, ale szybko się je zapomina, a jeśli sięgnie się po nie ponownie, zawsze przeczyta się dokładnie tę samą, znajomą historię i nie będzie już żadnego zaskoczenia.

Nadal lubiana, choć nie ulubiona

„Nieznośna lekkość bytu” została mi właściwie do przeczytania na koniec, do odświeżenia. Znowu zrobiła na mnie wrażenie, chodzi za mną po zakończeniu czytania, ale na chwilę obecną przestała być tą moją ulubioną i ustąpiła miejsca innej powieści. Być może kolejność ta zmieni się za następnych kilka lat, być może znów wynotuję zupełnie inne uwagi i komentarze na marginesach i będę się zastanawiać, czy można się tak zmienić w tak krótkim czasie i zupełnie inaczej patrzeć na świat.

Tomasz i Teresa

Powieść powstała w 1984 roku. Jako jedyna doczekała się ekranizacji i to w dodatku z Juliette Binoche. Jak to u Kundery bywa pojawia się para, Tomasz i Teresa, których łączy ze sobą właściwie przypadek, a raczej aż sześć następujących po sobie przypadków. Te przypadki przy tym raz na zawsze wyznaczają cel ich życia i łączą już na zawsze ich losy. Tomasz i Teresa momentami ciążą sobie nawzajem, przeżywają zdziwienia i rozczarowania, ale umiejętność współodczuwania ciągnie ich do siebie i nie pozwala im się rozstać. Kundera po części tak definiuje miłość, stawiając znak równości między nią a współczuciem. Umiejętność wczucia się w emocje najbliższej osoby sprawia, że mimowolnie się ustępuje, rezygnuje z własnych aspiracji, przerośniętego ego i dąży się do roztoczenia opieki nad tą drugą osobą. Tomasz i Teresa na przemian odczuwają to współczucie, miotają się i jednak mimo wszystko trwają przy sobie. Ciężar zlewa się z lekkością, zniewolenie z wolnością, szczęście ze smutkiem, miłość ze zwątpieniem, oddanie drugiej osobie z własnym ja. Ta dwójka ludzi nawzajem się potrzebuje. Jednocześnie to chyba najdojrzalsza z par u Kundery, z najdłuższym stażem, co tylko potwierdza, że dobre związki zależą nie od tego, czy trafi się na odpowiednią osobę, ale od wzajemnej pracy nad relacją, współczucia, a raczej umiejętności współodczuwania, własnych chęci, żeby wszystko to, nad czym się pracuje, trwało nadal. Tomaszowi i Teresie na pewno daleko do pary idealnej, ale jednak ze swoimi słabościami, pogodzeniem się z nimi i wyrozumiałością są znacznie bliżej ideału niż ci, którzy patrzą na swoje związki przez pryzmat własnego ideału miłości.

Skomplikowana relacja matka – dziecko

Kundera w swoich książkach porusza problematyczne tematy. Zawsze zastanawia mnie u niego relacja matka-dziecko, której daleko do sielanki i tej bezwarunkowej matczynej miłości. Matki u Kundery są władcze, samotne, na dziecko zrzucają ciężar kochania ich, kiedy rozczarowanie przynosi im ich własne życie. Są tak samo zazdrosne o synów, jak i o córki. Oczekują od nich miłości, która należy im się ustawowo i moralnie. Jak w każdym właściwie wypadku jednak, również i u Kundery okazuje się, że miłości nie można wymagać ani egzekwować, bo pojawia się jedynie w odpowiedzi na bezinteresowną miłość, a raczej samoistnie, bo na miłość z reguły odpowiada się wzajemnością, wdzięcznością czy chociaż sympatią. Dzieci i rodzice u Kundery prawie zawsze są skonfliktowani, chociaż po kryjomu za sobą tęsknią.

Praga i dziwny świat przed przemianami

Jak w innych powieściach również i w „Nieznośnej lekkości bytu” pojawia się Praga, rok 1968, emigracja, Rosjanie i reżim, tym razem zrównany z kiczem, światem głupio uśmiechniętych ludzi, którym zabroniono zadawać pytania i odmówiono indywidualizmu. Wszystko w imię wyższej idei, bliskiej utopii, ideału, ale w rzeczywistości przynoszącej jedynie rozczarowania i poczucie bycia oszukanym.

Zwierzaki i prawdziwe dobro

Bohaterem, co prawda niemym ale zawsze obecnym i ważnym, jest też pies, Karenin, jedyny wysłannik raju, który potrafi obdarzyć bezkresnym zaufaniem i bezwarunkową miłością. Kundera zwraca uwagę na idylliczny charakter relacji człowiek-pies, a uczucie między nimi określa mianem lepszego niż to, które łączy i w jakiś sposób zawsze dzieli dwójkę bliskich sobie ludzi. Pojawia się też kwestia moralności i szczerej dobroci, która objawia się nie w relacjach międzyludzkich, ale właśnie w stosunku do słabszych, w tym przede wszystkim do zwierząt. Człowiek uczy się, że jest na ziemi najwyżej w hierarchii i może czynić sobie ziemię poddaną. Według Kundery słowa z “Księgi Rodzaju” można zinterpretować zupełnie inaczej. Jako ten najwyższy w hierarchii, człowiek na obowiązek troszczyć się nie tylko o ziemię, ale również i wszystkie istoty, które na niej żyją, bo kiedyś zostanie z tego zadania rozliczony. Ta troska jest swego rodzaju humanistycznym ideałem niemożliwym jednak do spełnienia, ponieważ człowiek odkrył siebie, skupił się na sobie i właśnie za to został raz na zawsze przepędzony z raju. Bardzo inspirująca dojrzała i, co najważniejsze, uniwersalna interpretacja.

Opublikowano: 5.12.2013