Mikołajki

Byliście grzeczni w tym roku?

Pamiętam Mikołajki sprzed lat.

Pod poduszką prawie zawsze był jakiś drobiazg. W szkole też zawsze pojawiał się Mikołaj i rozdawał worki z prezentami. Te prezenty zawsze były, mimo że z czasem wszyscy w klasie dobrze wiedzieli, że to ze składek, które nierzadko sami przynosili wychowawcy.

A potem się wszystkim dorosło. Mi również. Mikołaj poszedł na emeryturę. A prezenty stały się bardzo miłym gestem.

Nie czekam już na te prezenty jak wcześniej. Nie martwię się, jeśli ich nie dostaję. Nie robię rachunku sumienia, czy byłam wystarczająco grzeczna. Nie czekam aż dostanę prezent od Mikołaja, tylko sama staram się sięgać po to wszystko, na czym mi najbardziej zależy. Zdarza mi się tupać nóżką, powiedzieć co myślę, zawalczyć, jeśli się z czymś nie zgadzam albo coś wydaje mi się nieosiągalne.

Nie wiem czy to podpada pod definicję mikołajowej grzeczności. Pewnie nie. A może z wiekiem zmieniają się po prostu kryteria. Ważniejsze stają się szczerość. Uprzejmość. Radość noszona w sobie i rozdawana innym. Pasja. Umiejętność patrzenia sercem i podążania za tym, co tylko jest tego warte. Bycie prawdziwym i autentycznym.

Już od lat nie dostaję zabawek jak kiedyś. Ale też wcale za tym nie tęsknię. Bo takie dni jak dziś miewam znacznie częściej. A każdy z nich okazuje się wspaniałą niespodzianką. Kolejnym dokończonym zadaniem. Zdobytym celem. Spełnionym marzeniem. Odwzajemnionym uśmiechem.

Coś z dziecka we mnie jednak zostało. Bo co roku nie mogę się oprzeć, żeby do mojej małej pluszowej rodziny nie przygarnąć nowego kosmatego zwierza. Ale ten raz jeden można.

photo credit: thepeachpeddler Honey Bear via photopin (license)