biegnąca z wilkami

Książka, dzięki której zaczęłam czytać…

… to najprawdopodobniej elementarz. Niepozorny i nudny. Pojawili się w nim kot i Ala, a samo czytanie było raczej ciężką pracą i nie przynosiło mi żadnej przyjemności. Wtedy jeszcze wszystko było przede mną. Musiałam poznać kształty liter, połączyć je z brzmieniem i wymową, nauczyć się sposobu ich łączenia ze sobą i składania w wyrazy, a potem zdania. Robota była żmudna, męcząca, ale warta zachodu, bo wiedziałam, że czeka mnie za to nagroda.
Jak czytać na początku nie lubiłam, tak książki kochałam od zawsze. Lubiłam gładzić je po grzbietach, wodzić palcem po wersach, a te nowe, dopiero co przyniesione z księgarni, nawet wąchać. Książki od zawsze działały na moje zmysły, ale miały przede mną tajemnice, do momentu aż nie poznałam liter. Kiedy odkryłam książkowy szyfr, przepadłam na dobre i zaczęłam żyć tysiącem żyć.

Każdego roku czytam sporo, ale wciąż mam poczucie, że to zaledwie ułamek tego, co już powstało i powstanie. Wciąż sporo jest gatunków literackich, których nie poznałam. Niektóre książki odłożyłam na później, do innych, nawet tych gorąco polecanych, nie potrafię się przekonać. I wciąż mam wyrzuty sumienia, że czytam za mało, bo życie tak krótkie, a wspaniałych książek tak wiele…

Do tych najlepszych wracam, zakochuję się w nich na nowo, zmieniam się razem z nimi. Nawet jeśli czytam je kilka razy, nigdy nie są już takie same, bo żyją razem ze mną. Teraz to właśnie jest dla mnie istotą czytania. Nie chodzi o ilość przeczytanych książek, ale o samo czytanie. Nie chcę już odfajkowywać kolejnych pozycji, chcę czuć, że coś wniosły do mojego życia.

Właśnie taką książką jest dla mnie „Biegnąca z wilkami” Clarissy Pinkoli Estés.

Trudno zakwalifikować ją do jakiegokolwiek gatunku literackiego czy nawet uznać za beletrystykę. Nie jest to ani typowa książka psychologiczna, ani poradnik na życie, ani tym bardziej zbiór baśni czy kolejna ich krytyczna analiza. Ta książka mieści się gdzieś pomiędzy tym wszystkim, sięga głębiej, porusza więcej tematów, zwraca uwagę na wcale nie tak banalne detale.
Nie dziwi mnie to, bo stworzenie „Biegnącej z wilkami” zajęło autorce aż 20 lat. Ta książka to zaledwie kilkaset stron, a tyle wiedzy, mądrości, przemyśleń, drogowskazów, które pomagają odnaleźć swoje miejsce w nowoczesnym świecie i obudzić pierwotną dzikość serca.
Z tego już choćby względu warto do tej książki wiele razy wracać i czytać ją za każdym razem inaczej i od nowa.

„Biegnąca z wilkami” jest jak karma dla duszy. Krzepi, dodaje otuchy i siły. Budzi intuicję, pomaga stanąć na własnych nogach i poczuć się bezpiecznie, niezależnie od okoliczności. Jest jak terapia. Nie daje odpowiedzi na pytania, ale dodaje energii i siły, które pozwalają je samodzielnie znaleźć.

Punktem wyjścia w „Biegnącej z wilkami” są baśnie. Z różnych kręgów kulturowych, mniej i bardziej znane, momentami zabawne, momentami przerażające, ale z dobrym zakończeniem. Szczególne miejsce w nich zaś zajmuje kobieta. To już nie bierna księżniczka, która czeka na księcia z bajki albo naiwne dziewczę, które nie może znaleźć drogi do domu. Bohaterki z książki Estés wyłamują się ze schematów, zmieniają się, odkrywają w sobie wewnętrzną mądrość, zdobywają doświadczenie, by żyć. I to w dodatku dobrze i pełnią życia.

A skąd wilczyca w tytule? Porównanie do niej kobiety nie jest przypadkowe. Estés odkryła, że kobieta i wilczyca mają wiele cech wspólnych. Kobieta, tak jak wilczyca, potrafi być drapieżna, jest silna, dzika i nieujarzmiona, ale wcale nie przeszkadza jej to troszczyć się o potomstwo czy wiernie trwać przy swoich zasadach i partnerze (wilki to w końcu jeden z niewielu gatunków zwierząt, które w pary łączą się na całe życie).
W dodatku wilczyca ma coś, na czym zawsze może polegać – intuicję, która jest dla niej niczym kompas zawsze wskazujący dobrą drogę. Wilczyca nie czeka aż życie uśmiechnie się do niej, ale też nie pcha się do niego na siłę. Wie, co jest dla niej ważne i nie liczy, że da jej to otoczenie. Sama to sobie zapewnia czy raczej bez strachu wychodzi temu naprzeciw, wierząc, że życie jej sprzyja. Wszystko, czego się podejmuje, dzięki swojej intuicji, robi we właściwym dla siebie czasie, zawsze znajduje dobre odpowiedzi, wie kiedy walczyć i kiedy się wycofać, a z działań, refleksji i doświadczeń potrafi wyciągnąć konstruktywne wnioski.

Właśnie o takich kobietach-wilczycach opowiada Estés w „Biegnącej z wilkami”. Mądrze, pięknie, krzepiąco i baśniowym językiem. Nie sposób się w tej książce nie zakochać, nie uśmiechnąć się do niej i nie zawyć do księżyca w czasie pełni.

Estés pozwoliła mi na nowo odkryć baśnie. Opowiadane w nich historie nie są czarno-białe, nie ma w nich wyraźnego podziału na to, co dobre i złe. Dokładnie tak jak w życiu. Co prawda ostatecznie to dobro w nich wygrywa, ale wiodą do niego bardzo różne ścieżki, a im bardziej zawiła droga, tym bardziej to dobro cieszy, wzbogaca, dodaje siły do życia i pewności siebie. Dzięki „Biegnącej z wilkami” baśnie już nigdy nie będą dla mnie dziecinne i naiwne. Mogą być jak klucz do dobrego życia, pod warunkiem że będzie się je uważnie czytać.

***

Wpis został stworzony w ramach akcji „Książka, dzięki której zacząłem czytać”, a głównym celem projektu jest znalezienie najlepszych książek z każdego gatunku literackiego.

Głęboko wierzę, że czytanie książek to nie tylko przyjemność, ale i sposób, żeby poznać siebie, a jednocześnie lepiej zrozumieć świat wokół. Niezmordowanie od lat szukam więc pozycji z drugim dnem – pięknie napisanych, inspirujących, z psychologiczną nutą. Od wielu lat moim numerem 1 jest „Biegnąca z wilkami”. To dzięki tej książce odkryłam książki psychologiczno-socjologiczne, wróciłam do baśni i rozpoczęłam jedną z najbardziej fascynujących i najważniejszych podróży w moim życiu – wgłąb siebie.

książka, dzięki której zaczęłam czytać

Kampania „Książka, dzięki której zaczęłam czytać” trwa od 1 do 31 lipca 2017 roku. Po jej zakończeniu, organizatorka akcji, Dagmara, umieści na swoim blogu socjopatka.pl zestawienie wszystkich książek przedstawionych w ramach akcji. Życzę Wam, żeby ta lista stała się jak klucz, którzy otworzy furtkę do nowych literackich światów :)