Bergen

Bergen

Wkuwanie do egzaminów i zaliczeń trudno nazwać przyjemnym zajęciem. Ale od tej reguły jest pewien wyjątek. Wiele lat temu uczyłam się do zaliczenia z geografii turystycznej Europy. Przed sobą miałam notatki z listą największych atrakcji Skandynawii i kolorowe zdjęcia.

Wiele razy musiałam powtarzać sobie dziwaczne nazwy miejsc, wulkanów i fiordów, które trudno wymówić, a co dopiero zapamiętać. Same fotografie sprawiały jednak, że gdzieś tam w środku zrodziło się we mnie postanowienie, że pewnego dnia muszę te miejsca odwiedzić. Jednym z nich było Bergen.

Bergen Brygge

Bergen bardzo długo kojarzyło mi się przede wszystkim z długą ulicą kolorowych, drewnianych domków tuż nad wodą. Ale z upływem czasu tych przyjemnych skojarzeń było więcej. Bergen to w końcu brama do malowniczych fiordów, port położony na styku Mórz Norweskiego i Północnego, jakże innych od swojskiego Bałtyku. Wreszcie Bergen to miasto, które już zawsze będzie kojarzyło mi się z Diną, bohaterką wspaniałych psychologicznych książek autorstwa Herbjørg Wassmo.

Bergen Brygge

Te wszystkie skojarzenia w jakiś sposób związane są z przeszłością. Akcja książek o Dinie toczy się w XIX wieku, a w kolorowych domkach zaliczanych do Brygge hanzeatyccy kupcy urzędowali do XVIII stulecia. Ale chociaż tyle czasu upłynęło, to spacerując po Bergen, w wielu miejscach można odnieść wrażenie, że czas się zatrzymał.

Bergen Brygge

Dawne Brygge wciąż tętni życiem, chociaż teraz trochę innym niż jak za dawnych lat. Przy drzwiach budynków powiewają flagi, nad oknami są stare szyldy, a tuż obok zabytkowe latarnie. Ale oko do wystaw przyciągają już modne ubrania, nie wiadomo dlaczego tak drogie słodycze i ciekawe pamiątki.

Bergen Brygge

Spacerując wzdłuż tej ulicy, nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że wskoczyłam do kolorowej pocztówki i znalazłam się w zupełnie innej rzeczywistości. Świecie, którego już nie ma.

Bergen Brygge

Ducha przeszłości w Bergen można poczuć w wielu miejscach. Swój klimat mają targ rybny, stare, kamienne gmaszyska, urocze i kręte uliczki, które raz wspinają się pod górę, a raz spadają w dół, a wzdłuż nich wyrastają kolejne drewniane domki oprawione pnącymi się po ścianach kwiatami.

Bergen

Bergen to drugie co do wielkości miasto Norwegii, ale jakoś wcale nie goni z tego tytułu za miastami Europy. I bardzo dobrze. Bardziej przypomina nadmorskie kurorty, tylko powietrze tu bardziej rześkie, a przyroda bardziej surowa niż gdziekolwiek indziej. To wszystko jak na dłoni widać, kiedy wjedzie się naziemną kolejką linową Fløibanen na pobliską górę Fløyen.

Bergen

Bergen jest rozciągnięte wzdłuż i wszerz do granic możliwości, ale nie rośnie w górę. Zamiast wysokich bloków jak okiem sięgnąć wszędzie są kolorowe, typowo norweskie domki. Przy zatoczkach, portowych ulicach, na pagórkach. A nad tym wszystkim górują jeszcze norweskie góry.

Bergen

W Bergen spędziłam tylko kilka godzin, ale to wystarczająco dużo, żeby się z nim polubić. I zacząć składać sobie obietnice, że jeszcze się tam wróci. Bo jest do czego, a chociaż Norwegia kojarzy się głównie z fiordami i fantastyczną przyrodą, to samo Bergen wcale nie wypada na ich tle blado. Przeciwnie, to jedno z bardziej kolorowych i sympatycznych miast, jakie do tej pory widziałam.

Bergen

  • Nigdy nie byłam w Bergen chociaż spędziłam w Norwegii kilka miesięcy. Twoje zdjęcia i opis zdecydowanie zachęcają do odwiedzenia tego miejsca. Chociaż wiem, że bardzo często tam pada, ale nawet bez słońca miasto wygląda uroczo :)

    • Cieszę się, że się spodobało :) Ja akurat trafiłam na piękną pogodę :)