uzdrowiciel, Antti Tuomainen

Antti Tuomainen, Uzdrowiciel, recenzja

Fińskie nowości książkowe to rzadkość, jeśli nie rarytas na polskim rynku wydawniczym. Kiedyś skandynawska literatura ukazywała się w popularnej serii wydawniczej. Dziś najczęściej sprowadza się ją do szwedzkich kryminałów, które dosłownie zalewają nie tylko polskie księgarnie.

A szkoda, bo literatura ze Skandynawii wcale nie sprowadza się tylko do zagadkowych powieściach z dreszczykiem.

„Uzdrowiciel” – coś więcej niż powieść detektywistyczna
„Uzdrowiciel” Anttiego Toumainena to przede wszystkim powieść detektywistyczna. Ale na kryminalnym wątku wcale nie kończą się jej zalety, ponieważ Tuomainen przemycił do swojej powieści kilka ważnych pytań, a przy okazji udało mu się stworzyć niemal poetycką opowieść o miłości i apokaliptyczną wizję świata przyszłości.

Mroczna wizja przyszłości
Akcja powieści osadzona jest w Helsinkach, ale nie tych współczesnych. Chociaż próżno szukać na kartach powieści technologicznych cudów, które zapewne niebawem powinny pojawić się w sklepach, to w zamian za to autor dzieli się z nami swoją mroczną wizją. Świat Tuomainena na pewno nie jest przyjazny. Ziemia jest zniszczona, ludzie muszą radzić sobie z poważnymi zmianami klimatycznymi, a Finowie z nieustannym deszczem. W tej ponurej scenerii wciąż jednak ludzie potrafią się zakochiwać, być ze sobą i mimo wszystko starać się żyć normalnie.

Ona, ona i tajemnice z przeszłości
Właśnie tacy są Johanna i Tapio Lehtinenowie. Ona jest dziennikarką, która wciąż jeszcze wierzy, że ludzi interesuje prawda, on – poetą, który jednak od dawna nie wydał żadnego nowego tomiku. Nawet jednak ich życie zostaje wywrócone do góry nogami, kiedy tropiąca tajemniczego uzdrowiciela Johanna nagle znika. Tapio nie może właściwie na nikogo liczyć i na własną rękę zaczyna szukać żony. Im bliżej zaś jest prawdy, tym lepiej poznaje przeszłość ukochanej.

Poetycka powieść kryminalna
W powieściach kryminalnych normą jest naciąganie faktów i tworzenie historii, które balansują na granicy kiczu i nieprawdopodobieństwa. Tuomainen trzyma się jednak z daleka od jednego i drugiego. Chociaż niewątpliwie fantastyczna, to jednak jego wizja świata jest wiarygodna. Bohaterowie nie są przerysowani ani papierowi. Są raczej na właściwych miejscach i we właściwym czasie. Chociaż w powieści dominuje ponury nastrój, to to całość bardzo przyjemnie się czyta, a autor podarował czytelnikowi optymistyczne zakończenie.

Toumainen doceniony nie tylko w Finlandii
„Uzdrowiciel” został okrzyknięty w Finlandii najlepszą powieścią kryminalną roku. Nominowany był też do nagrody Szklanego Klucza i zyskał popularność, która sięga daleko za fińskie granice. Całkiem zasłużenie zyskuje też fanów w Polsce, którzy z zainteresowaniem sięgną z pewnością nie tylko po samego „Uzdrowiciela”, ale i inne pozycje Anttiego Tuomainena. „Uzdrowicielem” zainteresowałam się dlatego że jest fińską powieścią. Po kolejne pozycje Toumainena sięgnę już ze względu na nazwisko samego autora. Bo zwyczajnie warto.