Smak szczęścia Agnieszka Maciąg recenzja

Agnieszka Maciąg, Smak szczęścia

Nastały czasy, w których niemal wszyscy znani i lubiani piszą książki. Oglądam je zawsze z dużym dystansem, ale zawsze z pewnym zainteresowaniem. Jedną z takich ciekawszych pozycji jest „Smak szczęścia” Agnieszki Maciąg.

Blog, Smak szczęścia i kulinaria w „Urodzie Życia”

Niegdyś bardzo popularna modelka obecnie prowadzi poczytnego bloga i warsztaty dla kobiet. Niewątpliwie nazwisko pomogło jej odnieść sukces, ale doskonale wiedziała, jak wykorzystać swoją szansę. Kiedy praktycznie każda blogerka pisze książki, wcale nie tak łatwo jest odnieść sukces i utrzymać się na szczycie. Agnieszce Maciąg się to jednak udaje. „Smak szczęścia” przejrzałam kiedyś w Empiku, ale jeszcze wtedy odłożyłam na półkę. Później przyuważyłam prowadzony przez Agnieszkę Maciąg dział kulinarny w „Urodzie Życia”. Piękne zdjęcia, pełne ciepła treści i proste przepisy z prostych składników na pyszne, lekkie, głównie wegetariańskie dania zadecydowały, że zaczęłam zaglądać na bloga i w końcu kupiłam książkę.

O kobiecie kobiecym okiem – ciepło, mądrze i atrakcyjnie

Przepis na jej sukces? W książce „Smak szczęścia” spodobało mi się to, że poruszone są w niej wszystkie tematy, które mogą zainteresować kobietę. To nie jest książka tylko o modzie, tylko o diecie, tylko o urodzie czy tylko o kobiecej duszy. Takich pozycji jest akurat wciąż mało. W dodatku nie zachęca się w niej do radykalnych zmian w życiu, robienia błyskotliwej kariery czy przesadnego optymizmu. Przeciwnie – autorka wybrała drogę środka. Na dobry początek przedstawia zasady diety niełączenia, później dzieli się sekretami dotyczącymi urody, zachęca do jogi i tai chi. Fachowym okiem modelki ocenia też, jak najlepiej jest postępować z modą. Nie trzeba wcale z niej rezygnować ani podążać za trendami, a projektantów traktować jak autorytety. Dzięki modzie kobieta ma rozkwitać i wyrażać siebie. Nie musi być przy tym na siłę modna ani dążyć do minimalizmu czy prostoty. Ważne, żeby w tym, co nosi, zawsze czuła się naprawdę dobrze i naprawdę sobą. Agnieszka Maciąg zwraca też uwagę na jeszcze coś, o czym często się zapomina. Atrakcyjności nie odbierają kobiecie mniej modne ubrania. Skrzydła najczęściej podcina sobie ona sama, ponieważ czuje się niepewnie w świecie promującym młode, szczupłe i obłędnie wysokie modelki. Tak naprawdę jednak liczy się prosta postawa i spokojne, pogodne spojrzenie, które bez względu na wiek dodają uroku i urody.

Każda z nas jest artystką swojego życia

W książce „Smak szczęścia” inspirujące są też ostatnie rozdziały, w których zachęca się do tworzenia – rysowania, pisania, gotowania, dbania o dom – i znajdowania w tym wszystkim radości. Bo nawet nie będąc utalentowanym artystą, można bez reszty zapomnieć się w świecie rysunku, fotografii czy rękodzieła.

Inspiracja i drogowskazy dla poszukujących siebie

Godna uwagi jest również lista książek umieszczona na końcu książki – większość z nich jest mi już znana. Wiele mam na własność w swoim księgozbiorze. Wszystkie bez wyjątku okazać się zaś mogą dobrym drogowskazem dla każdej kobiety przy odkrywaniu siebie, życia, jego piękna i uroku.

Wartościowa książka i piękna ozdoba półki

Nie muszę chyba dodawać, że książka jest pięknie wydana. Sporo jest w niej pełnych energii zdjęć, całe mnóstwo cennych informacji dotyczących odżywiania, zdrowia i urody oraz cennych, napisanych lekko, ale jednocześnie mądrze i ciepło komentarzy. Treści w „Smaku szczęścia” przedstawione są tak, że po książkę chce się sięgnąć, czytać i wracać do niej wielokrotnie.

Smak szczęścia – dla kogo?

W „Smaku szczęścia” doceniam jeszcze jedno. Jest to pozycja właściwie uniwersalna dla każdej z nas, bo atrakcyjną, mądrą i pełną ciepła kobietą można być zawsze, bez względu na wiek, bagaż doświadczeń czy zainteresowania. „Smak szczęścia” podarowałam pod choinkę mojej mamie. Sama również z przyjemnością ją przeczytałam i bardzo polubiłam.

Jeśli nie macie jeszcze pomysłu na prezent dla mamy, polecam tę właśnie książkę. oczywiście z dużym bukietem pachnących, wiosennie kolorowych kwiatów :)